#Data powstania: 12.25.2006 r.
#Ostatnia aktualizacja: 12.25.2006 r.
#Autor działu: Ignus
#Zawartość#
# Screen'y:
# Recenzja:
„Mam ci do powiedzenia bardzo dużo rzeczy, a mamy tak niewiele czasu. Mam na imię Kay’l i pochodzę z galaktyki równoległej do twojej. Mój świat potrzebuje twojej pomocy, jesteś jedyną osobą, która może nas uratować. Udało mi się otworzyć przejście między naszymi światami. (…) W tym celu musimy się zamienić duszami. (…) Skoncentruj się… Tak! Twoja dusza przeniosła się do mojego ciała. To jest ostatni moment kiedy rozmawiamy ze sobą. W momencie gdy przejdziesz przez portal będziesz mógł polegać wyłącznie na sobie.”
Dziwne, nie? Taki oto dialog przełożony moim łamanym angielskim zobaczymy w intrze tej wspaniałej gry, jaką mi było dano opisać, a mianowicie produktu z mało znanej firmy Quantic Dream. Prawda że nie słyszeliście? Nic dziwnego. Nie ma ona na koncie żadnej gry oprócz opisywanego tutaj Nomad Soul’a i nowszej produkcji powstałej razem z firmą ATARI, czyli: „Fahrenheit”. Może i mało, ale jak się zabierają za gry to robią to naprawdę z iście epickim rozmachem.
O fabule trochę już wiadomo z samego wstępu, ale może pokrótce opisze o co właściwie chodzi. Budzimy się w jakimś ciemnym zaułku, nie w swoim ciele, zaatakowani przez demona, przywróceni do zmysłów przez ogromnego robota. Ów mechaniczny stwór mówi nam, że zostaliśmy ofiarą napaści (inteligentny ten robot, nie powiem) i mamy zregenerować siły, leżąc potulnie w swoim mieszkanku (kolejny przebłysk geniuszu, no ale co tu wymagać od dwutonowej puszki coca coli). Idziemy jedyną możliwą drogą, uczymy się podstawowych klawiszy i po jakimś czasie wychodzimy na otwartą przestrzeń. Widzimy filmik i…
No i tu wypadałoby się zatrzymać. Po raz pierwszy jak grałem w tą grę w 1999 roku, to po prostu mnie zamurowało. Tętniące życiem futurystyczne miasto, możliwość wejścia w każdy zakamarek, wezwania taksówki, no bomba po prostu w tamtych czasach. Pierwsze wrażenie po prostu niesamowite, nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak ten jeden krótki filmik wtedy.
Abstrahując od wrażeń i innych ekspresji, fabuła dalej jest już trochę mniej zagmatwana (dalej tzn. po godzince grania). Dowiadujemy się od własnej żony (całkiem fajna panienka z niej tak swoją drogą), że ostatni raz widziała Kay’la gdy ten wychodził wyjaśnić jakieś dochodzenie dla miejscowej policji. Trzeba dodać oczywiście, że Kay’l jest oficerem tejże policji, przybywając później na posterunek dowiadujemy się iż ostatni raz widziano go (wiem, pomieszane trochę, ale pamiętajcie że to nie jest Kay’l bo ma inną duszę w sobie i teraz tłumaczy się utratą pamięci) ze swoim partnerem Den’em. Defacto, który już niestety nie żyje. Stajemy się też częściowo podejrzani za morderstwo bo przecież ostatni mieliśmy z nim kontakt, nie? Wciągająca, zakręcona i względnie przemyślana – to w skrócie fabuła Omikrona.
Oprawa wizualna jest urocza. Jak już pisałem jest to jedna z pierwszych gier, gdzie przedstawiono całe, żyjące miasto, sklepy, dzielnice. Zmieniają się pory dnia, czasami pada deszcz, architektura typowa dla futurystycznego miasta. Oczywiście wszystko jest w pełnym trójwymiarze z możliwością rozglądania się z oczu bohatera. Animacje postaci zarówno jak i kierowanych, jak i w przerywnikach filmowych również trzymają poziom. Co najdziwniejsze wszystkie lokacje w grze wczytują się w parę sekund. Jak na taką rozbudowaną grę, robi to wrażenie.
Za dźwięk odpowiedzialny był David Bowie i to co on zrobił dla tej gry, jak dla mnie nie ma równych. Cudowne piosenki, muzyka i czasami nawet dźwięki doprowadziły do tego, że mam teraz co słuchać po nocach. Wszystko doskonale komponuje się z całym światem Omikrona. Ba, czasami można usłyszeć muzykę w barach porozrzucanych po mieście, albo przejść się na koncert. Wszystkie odgłosy są również na swoich miejscach. Kroki, zgrzyty, parski i inne onomatopeje usłyszymy na każdym kroku.
Konia z rzędu, temu kto mi powie co to za gatunek gry. Dzisiaj by ktoś napisał, że action-adventure-shooter-fighter i w sumie miałby rację. Podczas chodzenia po mieście i zwiedzania różnych zakamarków widzimy naszą postać w trybie TPP (Tomb Raidero podobny). Wtedy też gra jest najzwyklejszą przygodówką. Chodzimy z jednego miejsca w drugie, podnosimy przedmioty, rozdajemy je, rozmawiamy z napotkanymi ludźmi i tym podobne. Podczas akcji policyjnych (i nie tylko, ale nie będę tutaj spojlerów pisać) zmienia się punkt widzenia i widzimy tylko swoją spluwę (czyli FPP). Tryb ten został bardzo dobrze zrobiony, wcale nie, jak to niektórzy mówią, na „odwal się”. Jest może schematyczny, i za każdym podejściem przeciwnicy są w tym samym miejscu, ale dynamika jest zachowana i to jest najważniejsze. Broni do dyspozycji mamy kilka. Oczywiście można iść na strzelnicę i potrenować umiejętności jak i zakupić na miejscu nową pukawkę. No i ostatni tryb, czyli mortalo-podobny. I co tu dużo pisać. Też bardzo fajnie to zrobiono. Cztery klawisze odpowiedzialne za ciosy (2x ręka i 2x noga) i cztery klawisze kierunków to wszystko co potrzebujesz. Kilkanaście kombosów do nauczenia, trening na arenie, czego chcieć więcej. Jedynym mankamentem jest poziom trudności. Albo ja nie mam małpiej zręczności albo ten boss na końcu supermarketu jest silny za trzech.
Co ciekawe w tej grze nie można praktycznie umrzeć. Gdy energia spadnie nam do zera przenosimy się na najbliższe, żyjące ciało. Czasami ułatwia nam to nawet wykonanie niektórych zadań (ale i tak Kay’l jest najfajniejszy).
Nie byłbym sobą jakbym nie wspomniał jeszcze o kilku innych superlatywach. Grę można przejść na niezliczoną ilość sposobów. O ile zadania są praktycznie liniowe to dojście do nich już nie. Wiele zależy od podejmowanych decyzji (naprawdę nie wiem do tej pory czemu jak grałem pierwszy raz i zginąłem w magazynie to podeszła do mnie kobieta jakaś i mogłem nią grać, a teraz jakiś zgrzybiały lekarz). Takich niespodzianek jest naprawdę dużo, prawdopodobnie nigdy nie odkryje wszystkich, ale dużą ich ilość mam zamiar (warto, oj warto). Z drugiej jednak strony to czasami denerwuje mnie poziom trudności, a konkretnie „co tu robić dalej?” Zacina się człowiek, próbował już wszystkiego, a podpowiedzi występujące przy zapisywaniu stanu gry nie pomagają. Zazwyczaj po paru godzinach udaje mi się popchnąć fabułę naprzód, ale troszkę z tym przesadzono.
Sterowanie może na początku sprawiać troszkę problemów gdyż typowe sterowanie dla gier 3D, czyli kierujemy myszą i chodzimy strzałkami, tu nie występuje (no może w trybie FPP tylko). Coś jak w pierwszych częściach przygód seksownej pani archeolog, wtajemniczeni łapią o co chodzi. Ekwipunek jest zrobiony w postaci elektronicznego urządzenia, w którym umieszczamy wszystkie przedmioty. Znajdziemy tam także wzywanie taksówek, memo (kompletnie nieprzydatne moim zdaniem) i opcje.
No i jak w każdej typowej recenzji przyszedł czas na złe aspekty rozgrywki. Muszę się do czegoś przyczepić, więc na pierwszy ogień pójdą niedoróbki graficzne. Tu i ówdzie można ich trochę spotkać. Drugą kwestią jest naciągana, w dłuższym obcowaniu z grą, fabuła. To co się potem dzieje w ogóle prawie fabułą nazwać nie można (ale początek jest rewelacyjny). Tryb bijatyki jest jakby troszkę niedopracowany pod względem graficznym – widać mały zgrzyty w animacji walczących.
Powyższych negatywów nie bierzcie zbytnio na serio. Napisałem je tylko żebyście nie myśleli, że gra jest idealna, a jak na tamte czasy niewiele jej brakowało. Zainstalujcie, zagrajcie i sami ocenicie czy warto w nią grać do końca. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że tak. I to nawet kilka razy.
Jeszcze gwoli ścisłości – gra działa na XP. Wystarczy zmienić tryb kompatybilności, ściągnąć patch NOCD (nie wiem czemu to się tak nazywa skoro mi i tak wymaga płyty w napędzie, ale bez niego błąd wyskakuje więc koniecznie trzeba zaaplikować) i odpalić.
# Podsumowanie #
Plusy :
+ grafika
+ muzyka, dźwięk
+ rozmach
+ kilka dróg rozwoju fabuły
+ połączenie przygodówki, strzelaniny i bijatyki
+ szybkie doczytywanie
Minusy :
- czasami niewiadomo co robić
- małe niedoróbki graficzne
OCENA: 9/10
Wpisz nazwę starej gry, której szukasz:
Jeżeli nie wyświetli się nic - nie posiadamy tej pozycji w naszej bazie.
# Jeżeli uważasz, że strona jest godna uwagi - zagłosuj na nas w TopList'ach, klikając na poniższe button'y. Pamiętaj! W każdym rankingu można oddać maksymalnie 1 głos dziennie!
#
#
#
#
#
# Osób on - line #
# Recenzje # 44
# Download # 29 stare gry,
3 programy
# Screen'y # 100
# Okładki # 39
# Działy # 105
# Kody i cheaty # do 18 gier